Paring : Vkook
- I uważasz, że on się tak po prostu zgodzi?- Zapytał YoonGi patrząc na mnie jak na idiotę
- A czemu miałby się nie zgodzić? Przecież to jest idealny plan, z resztą, mi zawsze się wszystko udaje - Odpowiedziałem mu i wypiąłem dumnie klatkę piersiową
- Tak, jasne.. A co zrobisz, jeśli powie ci, że jednak woli swoją dziewczynę od napalonego geja? - prychnął śmiechem i wyszedł z budynku szkolnego, więc podążyłem w jego ślady
- Nie rozważam tego.. Z resztą uwierz mi, że ten mały, cholernie przystojny dzieciak, nie będzie w stanie oprzeć się mojej zajebistości nawet, jeśli woli dziewczyny. - Powiedziałem pewien swojej racji, na co blondyn tylko wywrócił oczami i westchnął ciężko
- Jak uważasz V.. Tylko nie przybiegnij do mnie potem z płaczem jak jakiś pierwszak cię odrzuci - powiedział i spojrzał na mnie krzywiąc się odrobinę
Kończyłem właśnie robić śniadanie kiedy do kuchni weszła zaspana dziewczyna. Popatrzyłem na nią i uśmiechnąłem się szeroko . Była zima a ona i tak potrafiła idealnie wyeksponować swoje ciało.
- Dzień dobry skarbie - Powiedziałem i podszedłem do niej aby zamknąć dziewczynę w uścisku, jednak zostałem odepchnięty przez jej delikatne dłonie - Coś się stało Yeri? - Nie ukrywam, że mocno zdziwił i w jakiś sposób... zabolał ten gest.
- Junkook, chyba musimy porozmawiać... - Powiedziała cicho i usiadła na krześle w jadalni ruchem dłoni zapraszają mnie, abym zajął miejsce na przeciwko niej, więc tak też zrobiłem.
- Co się stało? N-nie pamiętam abym zrobił coś złego...- Powiedziałem lekko drżącym głosem patrząc na nią poważnie
- Nie.. To nie o to chodzi...- uniosła delikatnie kąciki ust - moja mama dzwoniła... Tata miał wypadek. podobno jest w bardzo złym stanie i j-ja myślę, że.. będę musiała tam jechać.- Zakończyła i spuściła głowę, na co ja zmarszczyłem brwi
- Przecież mogę pojechać tam z tobą!
- Kookie oni są w Paryżu, to daleko od Seulu, a ty musisz skończyć szkołę. Nie pozwalam ci tam ze mną jechać, a-ale z tym się coś wiąże..- Dokończyła szeptem, a mnie aż zmroziło. -Musimy ze sobą zerwać Junkook...- Zamrugałem wolno na te słowa i wyprostowałem plecy. Nieświadomie zacząłem bawić się palcami i patrzeć w nią tępo. Jak to ZERWAĆ?!
- A-ale.. Związki na odległość t-too... nic takiego.. przecież możemy wytrzymać bez siebie dwa miesiące, trzy...
- Nie będzie mnie dłużej niż rok, o ile w ogóle wrócę.. Sam doskonale widzisz, że to nie miało by sensu... - Nie wierzę, że takie słowa przychodzą jej z tak wielką lekkością... Westchnąłem ciężko.
- Jak uważasz.. Nie jestem kimś, kto może cię zatrzymać. Jeśli chcesz to jedź, przecież to twoi rodzice.. Ale będę na ciebie czekał. Jeśli kiedykolwiek przyjedziesz do Seulu to wiesz gdzie mnie znaleźć... - Powiedziałem smutno i popatrzyłem na nią. Dziewczyna uśmiechała się uroczo i troskliwie patrząc na mnie uważnie
- Obiecuję, że jak tylko tu będę, pierwsze co zrobię to przyjdę do ciebie!- Powiedziała pełna entuzjazmu. Jak można się cieszyć w takiej chwili?!
- A-aa.. kiedy wyjeżdżasz ?
- Dzisiaj, za pięć godzin mam samolot.. - Momentalnie mnie zatkało. ŻE CO SŁUCHAM?! Za pięć godzin?! To są chyba jakieś żarty...
- Jesteś pewna, że wszystko masz?- Zapytałem stojąc w progu drzwi patrząc na Yeri otoczoną walizkami i torbami
- Raczej tak.. - Powiedziała cichutko i spojrzała na mnie - Żegnaj Junkookie - wolno podeszła do mnie i przytuliła nieśmiało. Odwzajemniłem ten ostatni uścisk i ucałowałem ją w czoło
- Uważaj na siebie... - Wyszeptałem w jej włosy
Po chwili dziewczyna się odsunęła i pogładziła mnie delikatną dłonią po policzku, a następnie ucałowała go
- Będę...- Szepnęła i odeszła.
Teraz właśnie do mnie dotarło, że wszystko co budowałem przez parę lat odeszło. Odeszło razem z nią. Przy dziewczynie chciałem udawać niewzruszonego, jednak teraz kiedy jestem sam siadam na łóżku w sypialni i wtulam się w poduszkę, która przesiąknięta jest zapachem Yeri, łzy ciekną po moich policzkach, a ja nie potrafię tego opanować! A może po prostu nie chciałem? Westchnąłem ciężko i podniosłem się do siadu, kiedy usłyszałem, że ktoś dzwoni. Odebrałem nie patrząc nawet na to kto to.
- Halo? - Spytałem nadal lekko drżącym głosem
- Jeon Junkook? - Zapytał ktoś, kogo głosu kompletnie nie znałem
- Tak.. Aaa kto dzwoni?
- Jestem Kim Taehyung- Powiedział radośnie chłopak- Z IIb
- Ach.. znam cię. - Uśmiechnąłem się na odtworzony widok chłopaka w mojej głowie, Jest przystojny... Chwila, co?! Hmm, moment... Czy to nie on jest tym słynnym wyrywaczem męskich tyłeczków...?
- Oczywiście, że mnie znasz - Zaśmiał się krótko -Ale wracając.. Mam do ciebie pewną sprawę.. A dokładnie dwie... Dwie okrąglutkie sprawy..- Westchnąłem cicho. Ten podtekst był wyczuwalny aż jak stąd do Paryża.. Uh.. Co za porównanie...
- Przykro mi Taehyung, nie jestem gejem..- Powiedziałem i wywróciłem oczami pomimo tego, że chłopak nie będzie w stanie tego zobaczyć..
- Jeden raz to nie pedał..- Powiedział a z jego głosu mogłem wręcz wyczuć to naburmuszenie na co zaśmiałem się cicho
- Może i nie.. ale jakoś nie mam za bardzo nastroju na oddanie ci mojego seksownego tyłka.. - Powiedziałem nadal rozbawiony. To zadziwiające jak ten chłopak szybko odpędził ode mnie smutek..
- Masz rację.. twój tyłek jest seksowny,a ja chce cię rozdziewiczyć, więc po prostu się zgódź, bo ja też chcę spróbować czegoś nowego i pobawić się z dziewicą!!- Powiedział uroczo. Ale chyba nie taki był jego zamiar..
- Nie możesz znaleźć sobie jakiejś innej dziewicy?
- Już się skończyły..- Powiedział zadziornie
- Mam rozumieć, że tylko jeszcze mnie nie przeleciałeś w tej szkole?- Zapytałem zdziwiony
- Aha... Dlatego musisz się zgodzić!
- Uroczy jesteś.. Ale chyba będę musiał ci odmówić..
- Bo powiem wszystkim, że dziewczyna z tobą zerwała. Jakie upokorzenie, prawda? - Powiedział a w jego głosie wyczułem dumę
- Skąd ty to wiesz?
- Całkiem możliwe, że spotkałem ją jak szła do taksówki..
Westchnąłem ciężko. W sumie.. Dam mu się raz przelecieć to może da mi spokój.. Ej chwila o czym ja w ogóle mówię!? Z całym szacunkiem, ale nie jestem gejem!
- Odpuść sobie... Ja- Nie zdążyłem dokończyć
- Tak tak, nie jesteś gejem, mhm.. Zobaczymy co powiesz jak już z tobą skończę..
- Masz w ogóle nie zaczynać!
- Wyjdź z domu..
- Co?- Zmarszczyłem brwi
- Wyjdź, Z, Domu.- Mocno zdziwiony zszedłem na dół i założyłem buty. Właściwie sam nie wiem czemu to robię. Rozłączyłem się i zamknąłem za sobą drzwi wejściowe. Zimo mi.. mogłem założyć coś cieplejszego.. Rozejrzałem się dookoła i zobaczyłem Taehyunga opierającego się o ścianę mojego domu. Podszedłem do niego energicznie i stanąłem na przeciwko starszego
- I oczekujesz ode mnie, że tak po prostu dam ci się przeruchać? - Zapytałem unosząc brwi
- No tak - Uśmiechnął się zadziornie i popatrzył mi w oczy. Ma ładny uśmiech. Jeju.. Junkook ogarnij się..
- No to się przeliczyłeś..- Prychnąłem krzyżując ręce na piersi
- Kook podobasz mi się, ok? Nie zrezygnuję z ciebie tylko dla tego, że myślisz, że nie jesteś gejem
- Bo nie jestem! - Warknąłem, ale po chwili dotarło do mnie co powiedział i uśmiechnąłem się delikatnie - Czekaj.. Podobam ci się?
- No przecież ci powiedziałem...- Westchnął i spuścił głowę rumieniąc się. Nawet nie wiem co mną w tedy kierowało, ale uniosłem ją za podbródek chwytając go w dwa palce i popatrzyłem mu w oczy. Swoją drogą ma cudne oczy. Pochyliłem się nad nim, lecz zastygłem dosłownie milimetr przed jego twarzą
- Jeśli ktokolwiek się o tym dowie to przysięgam, że cię zamorduję...- Wyszeptałem i wpiłem się w jego wargi. Może jestem głupi... No trudno.. Ale powiem szczerze, że nawet mi się to podobało. Wyczułem jak starszy zarzuca mi ręce na kark i uśmiecha się nie przerywając mojego molestowania jego ust swoimi. Pomyślałem, że może faktycznie taka przygoda o niczym nie będzie znaczyć, a w życiu trzeba przecież spróbować wszystkiego..Moje przemyślenia przerwał Tae, który przerwał pocałunek i popatrzył na mnie
- To jak.. Namyśliłeś się?- Zapytał cicho, ale na serio podniecająco. Kiwnąłem głową delikatnie.
- Ale tylko jeden raz...- Powiedziałem surowo
Chłopak niemal podskoczył i pociągnął mnie za rękę w nieznaną mi stronę. Nie protestowałem, bo pewnie ciągnie mnie do swojego domu. Czy gdziekolwiek... Właściwie to chore, ale mam wrażenie, że czuję się z nim bezpiecznie... Tak, to zdecydowanie chore!
Po niedługiej chwili "spaceru" we w cale nie niekomfortowej ciszy doszliśmy do bogato wyglądającego wieżowca. Kiedy tylko weszliśmy do jego mieszkania od razu rzucił mi się na szyję i przyssał do niej tworząc krwiste malinki. Mruknąłem cicho i trochę bezwarunkowo. Tae wsunął swoje dłonie pod moją bluzkę i w mgnieniu oka byłem już bez niej. Ułożyłem dłonie na jego karku i odchyliłem głowę z przyjemności kiedy zaczął mnie gryźć i lizać po obojczykach. Niedługo po tym poczułem jego ręce na moich pośladkach a chwilę później już byłem przez niego unoszony. No nie powiem, siłę to on ma... Stanął pomiędzy moimi nogam, przez co ja oplotłem go nimi w pasie. Przycisnął mnie do ściany i sam ściągnął z siebie koszulkę. Przejechałem jedną ręką po jego delikatnie wyrzeźbionym brzuchu. Chłopak uśmiechnął się delikatnie, a kiedy zorientowałem się, że robi to dlatego, iż jego wzrok stanął na moim wybrzuszeniu w spodniach poczułem jak moje policzki wręcz płoną.
Na prawdę nie musieliśmy długo czekać by znaleźć się w jego sypialni już kompletnie nadzy.. Tae wyciągnął lubrykant z szafki nocnej i tak po prostu nalał go obficie sobie na palce. Nie ukrywam, że spiąłem się delikatnie wiedząc, że prawdopodobnie zaraz będzie bolało. Bardzo bolało. Chciałem już go poprosić aby był delikatny ale jedyne na co było mnie stać to krzyk bólu jaki odczułem kiedy wsadził we mnie pierwszy palec. No jasne do końca go wepchnij, czemu nie...
-T-Tae...- wysapałem cicho i zacząłem wiercić się delikatnie przez ciało obce w moim tyłku.
- Zaufaj mi, będzie dobrze...- Uśmiechnął się do mnie uroczo i zaczął poruszać palcem. Bezwarunkowy cichy krzyk pomieszany z jękiem wydobył się z moich ust. Chłopak uśmiechnął się na to szeroko. Mam ochotę mu przypieprzyć... Wszystkie moje myśli poszły sobie kiedy V dodał drugi palec i od razu zaczął nim poruszać, na co wygiąłem plecy w łuk. Poczułem jak moje gardło zdziera się przez krzyk, a spod powiek uciekają łzy, ale Taehyung miał to jak widać głęboko w dupie (
Po chwili oprócz cholernego bólu zacząłem odczuwać również swego rodzaju przyjemność. Widząc moje rozluźnienie skorzystał z okazji i włożył we mnie trzeci.. Zabolało ale już nie krzyczałem. Było mi dobrze, z każdą sekundą coraz lepiej. Spojrzałem na niego i widząc to skupienie wymalowane na twarzy mojego hyunga, aż nie mogłem się nie uśmiechnąć. Wyglądał uroczo..
Niedługo po tym, byłem już dobrze rozciągnięty, a w podbrzuszu mogłem czuć to pieprzone stado robali. Tae zastąpił palce swoim nabrzmiałym członkiem, przez co sapnąłem cicho. Nie sądziłem nigdy, że ktoś tak słodki i niewinny może być taki.. no.. duży!
Obiecał być delikatny, ale jak łatwo przyszło mu powiedzenie tego, tak łatwo o tym zapomniał i po chwili można powiedzieć, że ostro mnie pieprzył, ponieważ jego ruchy były gwałtowne, może nawet i brutalne, ale nie mogłem narzekać, bo odnalazł słodki punkt w moim wnętrzu, w który uderzał prawie za każdym razem. Jęczałem głośniej niż chciałem, ale nie mogłem, a może po prostu nie chciałem tego kontrolować.
- TAEEEEEE!!!-Czułem jak nie wiele mi brakuje do wszechogarniającego spełnienia, a kiedy Tae złapał w dłoń mój członek i zaczął energicznie poruszać nadgarstkiem zagryzłem wargę czując jak obficie moje nasienie spływa po jego dłoni na mój brzuch.
Zacisnąłem się wokół niego, aby i on poczuł chociaż trochę przyjemności, ale kiedy w tym momencie jęknął zdziwiłem się, jak łatwo go do tego doprowadzić.
Poruszał się we mnie jeszcze chwilę, po czym sam rozlał się w moim wnętrzu.
Opadł zdyszany na miejsce obok mnie i popatrzył na mnie słodko. Z wielkim trudem przekręciłem się na bok i wtuliłem w niego. Dopiero teraz doszło do mnie, że chyba nie chciałem żeby to była tylko "przygoda". Jednak postanowiłem na razie nic nie mówić. Zasnąłem w jego objęciach czując jeszcze, jak przykrywa nas kocem.
Następnego ranka obudziłem się w jego łóżku, które przesiąknięte było jego zapachem. Chcę tu zostać do końca życia.. Jednak coś mi tu nie pasowało. To, że jestem w tym łóżku sam! Otworzyłem oczy i chcąc sięgnąć po telefon ujrzałem karteczkę na szufladzie
"Kooki idź do domu, jestem w szkole,
ale ty nie idź...
I proszę zapomnij o wszystkim
nie licz na nic więcej
jesteś uroczy, ale ja się nie nadaję
na bycie w związku,
nawet nie próbuj, szkoda twojego zdrowia..
xoxo Tae :*"
Czytałem koślawe literki po raz enty, a nadal nie chciało to do mnie dotrzeć. Jest aż takim tchórzem, że nie jest mi w stanie powiedzieć tego prosto w oczy?! Pff..
Z cholernym bólem wstałem z łóżka, ubrałem się i wyszedłem z jego domu. Możliwe, że poczułem lekkie ukłucie w klatce piersiowej, ale przecież powiedziałem sobie, że to ma być tylko przygoda. Chociaż w sumie trochę smutno, bo to uczucie było no.. prawdziwe.. Takie zupełnie inne niż czułem przy Yeri, ale myślę, że podobało mi się bardziej..
Jednym słowem każdy, do kogo coś poczuję odchodzi, a wszystko co zaczynam, musi się skończyć...
**************************************************
No i jak? ^^ Mam nadzieję, że się wam podoba ( no o ile ktoś tu jest xD) Chcę tylko napomknąć, że to MÓJ PIERWSZY TAKI BLOG, więc bądźcie wyrozumiali ;) Piszcie koniecznie swoje spostrzeżenia, uwagi i opinie w komentarzach, a ja lecę pomyśleć nad czymś kolejnym xDD :*
~vgirl
~vgirl
